Z kart historii - dom tymczasowy

Dom tymczasowy

Dom tymczasowy to miejsce, w którym bezdomne zwierzęta czekają na swój własny prawdziwy dom stały. Zwierzęta uczą się obcować z ludźmi oraz bardzo często z innymi czworonogami. To miejsce, w którym kociaki są bezpieczne, najedzone i szczęśliwe.

Ten post będzie poświęcony kotom, które były u nas dosłownie chwilę, kotom bezimiennnym, które w naszym domu również się trafiały. Nie zdążyłyśmy nawet nadać im imienia. Z każdym nowym przybyszem Najtka patrzyła na nas takim wzrokiem jakby chciała powiedzieć: ” Znowu coś przywlokłyście…”.

Pierwszym takim zwierzakiem u nas w domu był mały czarny kotek, który został znaleziony na klatce schodowej. Ktoś podrzucił go, licząc, że inny człowiek go znajdzie. Nie przeliczył się. Znalazłyśmy go my. Został odrobaczony i zaraz na następny dzień znalazł dom. Żyje do dnia dzisiejszego i ma się dobrze.

Oprócz czarnuszka były u nas jeszcze trzy biało czarne kotki. Jedna była u nas dwa dni. Przyniosłam ją spod bloku. Dokarmiali ją sąsiedzi. Była bardzo pozytywnie nastawiona do ludzi, stąd padło stwierdzenie, że została porzucona. Spędziła u nas około dwóch dni ponieważ potem została przetransportowana do Czeladzi. Tam czekał na nią dom.

Drugą biało – czarną kotkę uratowałam z piwnicy. Tam, w niewielkiej klatce była trzymana przez sąsiada z sąsiedniego bloku. W całkowitej ciemności. Od razu ją stamtąd zabrałam. Po wielu perypetiach cała jej historia skończyła się szczęśliwie. Trafiła do chłopaka mojej koleżanki, z tego co wiem ma tam jak w raju. Mówią na nią „księżniczka”. Była u nas dosłownie kilka godzin. Było to tak: rozmawiałam z koleżanką przez telefon mówiąc jej, że znowu mam kota na tymczasie, a ona na to, że jej chłopak ma niedługo urodziny i chce wziąć ją dla niego. Wiedząc, że nie zrobią jej krzywdy umówiłam się z koleżanką, a ona przyjechała po kotkę. Od razu poszli z nią do weterynarza założyć książeczkę zdrowia kota, a za jakiś czas wysterylizowali ją. Podobno szaleje po ogrodzie, aż miło patrzeć:)

Trzecia biało-czarna kotka imieniem Marian (imię zostało wymyślone przez rodzinkę do której trafiła), też była u nas bardzo krótko. Tylko jej zdjęcie posiadam. 

Przez nasz dom przewinęło się jeszcze wiele kociaków, które miałyśmy na kilkugodzinnym przetrzymaniu ponieważ byłyśmy „transportem” z jednego miejsca do ich nowego domu.

Każde zwierze zasługuje na szansę, dlatego jeżeli masz możliwość weź takie kociątko do siebie. Jeżeli nie możesz zostawić go na zawsze to chociaż na chwilkę. Koty, które trafiają do domu tymczasowego są to przeważnie kociaki po przejściach, dlatego niejednokrotnie potrzebują one dużo ciepła i miłości. Tego schroniskowe klatki na pewno im nie dadzą. Jest to dla nich ogromna szansa na znalezienie swojego domu.

 IMG_20160705_223734Kotka „Marian” podczas pobytu w naszym domu 🙂