Artykuły

Wakacje ze zwierzakiem czy bez?

www.kociagromadka.pl

Do tego wpisu zbierałam się co sezon wakacyjny i nie mogłam go nigdy skończyć. Teraz postanowiłam, że go w końcu opublikuję. Zbliżają  się wakacje i często pojawia się pytanie. Co mam zrobić ze swoim zwierzakiem? Sezon wakacyjny jest najgorszy pod względem porzucania swoich podopiecznych. Wiele kotów i psów zostaje porzuconych przy drodze, w lesie, w polach… To jest jedno z najbardziej okrutnych działań wobec zwierząt. Wyrzucony domowy kot czy pies, w surowe dzikie warunki nie jest w stanie znaleźć sobie miejsca. Pamiętajmy, że dorosły pies ma mózg dwu – trzy letniego dziecka. Absolutnie swoich czytelników nie podejrzewam o porzucanie zwierząt. Ten wpis bardziej ma za zadanie uświadamianie innych. Pamiętajmy, że uświadamiając, tłumacząc, możemy zrobić coś dobrego i zapobiec zwierzęcemu nieszczęściu.
Chciałabym ten temat omówić też troszkę na podstawie moich doświadczeń…

Co na temat porzucania zwierząt mówi prawo?

Porzucanie zwierzęcia, a w szczególności psa lub kota, przez właściciela bądź przez inną osobę, pod której opieką zwierzę pozostaje” jest jedną z form znęcania się nad zwierzętami. Za znęcanie się nad zwierzęciem grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat. Jeżeli sprawca takiego czynu działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.
W razie skazania za znęcanie się nad zwierzęciem sąd obligatoryjnie orzeka także nawiązkę
w wysokości od 1 tys. zł do 100 tys. zł na wskazany cel związany z ochroną zwierząt.

Kwestia porzucania zwierząt porusza również art 6 § 2 pkt. 11

Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności: (…) porzucanie zwierzęcia, a w szczególności psa lub kota, przez właściciela bądź przez inną osobę, pod której opieką zwierzę pozostaje.

O problemie porzucania zwierząt słyszę od lat. Wydawałoby się, że z każdym rokiem jest coraz mniej tych incydentów. Z przykrością muszę stwierdzić, że nie. Z każdym rokiem wg. Fundacji Viva! porzucanie zwiększa się co najmniej o 40%. Pomimo ogromnej ilości apeli i kampanii. Co się dzieje ?
Istnieją przecież możliwości opieki nad pupilami podczas naszej nieobecności, ale trzeba chcieć…

Gdzie lub z kim pozostawić swojego zwierzaka? 

Hotele dla zwierząt 

Jako pierwsze, wymienię najmniej przeze mnie akceptowane hotele dla zwierząt.  Dlaczego?
Ponieważ nie mamy wpływu  jak będzie sprawowana opieka nad naszym kotem lub psem. Oczywiście hotel możemy wybrać jak najlepszy, ale jak jest to bardzo często słyszymy w mediach. O hotelach dla zwierząt krążą informacje negatywne. Większość z nich mówi o słabej opiece, często o zaniedbaniu zwierząt itp. Nie wspomnę już o stresie zwierzaka jaki odczuwa kiedy w takim miejscu jest zostawiany. Myślę, że na to ma wpływ również charakter zwierzęcia, ponieważ zdarza się taki, który nawet nie odczuje rozłąki. Inny natomiast będzie umierał z tęsknoty. Przypuszczam, że są miejsca tego typu godne polecenia, ale moim zdaniem hotel to ostateczność.

Zawód: Petsitter


Inną opcją jest zatrudnienie petsittera czyli „opiekuna do zwierząt”. Petsitter może opiekować się Twoim pupilem u Ciebie w domu, u siebie w domu, może dochodzić. Kwestia umowna. Moim zdaniem należy wybrać takie  osoby, które preferują wcześniejsze spotkanie, aby porozmawiać o tym czego klient oczekuje

i jakie potrzeby ma zwierzę. Najlepiej, żeby takie spotkanie odbyło się bezpłatnie.
Należy również zwrócić uwagę, czy osoba, która chce zajmować się naszym zwierzęciem jest nim zainteresowana, czy zadaje pytania z nim związane np. czy na coś choruje, co lubi jeść, jak reaguje na dzieci, inne zwierzęta, czy jest coś czego się boi, jak do nas trafił.
Jeżeli mamy zaufanie do takiej osoby, uważam, że jest to lepsze rozwiązanie niż hotel. Np. do kotki mojego kolegi z pracy przychodzi jego znajoma i z nią mieszka pod jego nieobecność.

Rodzina

Dobrym pomysłem jest też dogadanie się w rodzinie. U mnie właśnie ten model jest praktykowany.
W okresie urlopowym wszystkie zwierzęta (szczególnie psy) są u kogoś innego. My się nie martwimy, a one mają towarzystwo. Zwłaszcza, że się znają i nie ma z nimi problemu, (no chyba, że Kotlet – pies mojej siostry cały czas siedzi w kuchni i żebra:)).
Nasze koty najczęściej zostają w domu i ktoś do nich przychodzi dwa razy dziennie lub po prostu z nimi mieszka pod naszą nieobecność. Najbardziej to chciałabym zabierać ich wszędzie ze sobą, ale Kulina bardzo przeżywa podróż i pakowanie do transportera. Najczęściej wyjeżdżają z nami na działkę do lasu.
Czasem czytam w „kocich grupach” jak opiekunowie zostawiają swoje koty na 3-4 dni same. Chyba bym zwariowała…

Kto znalazł psa przy drodze?

No oczywiście, że my. Jeżeli śledzicie mojego bloga to wiecie, że pod Częstochową mamy niewielki domek
w lesie. 

Pewnego lata w okolicach 2006-2007 roku, dokładnie nie pamiętam wybraliśmy się na grzyby. Jechaliśmy samochodem, ponieważ ten lasek był kawałek od nas oddalony. W pewnym momencie mój mąż, wtedy jeszcze narzeczony dojrzał w lesie psa. Nie zrobiło to na nas wrażenia, ponieważ we wsi jest masa psów, które mają swoje domy, ale otwarte bramy i biegają po okolicy (uroki wsi, z którymi nie mogę się pogodzić). Stwierdziliśmy, że jeżeli będzie w tym miejscu, gdy będziemy wracać to się zatrzymamy.  W drodze powrotnej psiak nadal był w tym samym miejscu. Biegał  wokoło, ale od miejsca się nie oddalał. Gdy do niego podeszliśmy zobaczyliśmy skórę i kości. Ktoś łaskawy zostawił mu bułkę z pomidorem. Mój śp Dziadek powiedział, że go bierzemy. Gdy wróciliśmy do domu rozpoczęła się debata co dalej. Był to okres, w którym mój wujek stracił psa w wypadku. 
Pojawiła się opcja schroniska, ale wtedy mój kuzyn powiedział, że jak pies ma iść do schroniska to on pójdzie razem z nim. I tak pies dostał nowe imię Dingo (bo wyglądał jak pies dingo) i nową rodzinę. 
Miał traumę. Bał się wejść do domu, nie umiał wchodzić po schodach. Sierść na szyi miał wytartą, przypuszczamy, że od łańcucha lub jakiegoś sznurka. Panicznie bał się fajerwerków. Nie przepadał za jedzeniem z puszki. Ciocia co rano mu gotowała. Odszedł ok. dwa miesiące temu w wieku 13 lat (tak mniej więcej). 

A oto Dyngus w akcji „przed i po”:)

www.kociagromadka.pl

www.kociagromadka.pl

www.kociagromadka.pl

Podsumowanie

Uświadamiajmy innych, nie mamy nic do stracenia. Warto dbać o nasze czworonogi w okresie wakacyjnym
i nie tylko. One są nam ogromnie wdzięczne za to, że z nimi jesteśmy. Jeżeli mamy możliwość zabierajmy je ze sobą, jeżeli nie, zorganizujmy dla nich opiekę. Gdy widzimy porzucone zwierzę reagujmy. Zadzwońmy do pobliskiej organizacji pro zwierzęcej, schroniska lub po straż miejską. Podpowiedzą co robić w takiej sytuacji. Nie bądźmy obojętni na los zwierząt. 
Jestem bardzo ciekawa jakie jest Wasze zdanie w tym temacie? 

Pozdrawiamy!