Zachowania kotów

koty na wybiegu…

Pomysł na powstanie tego wpisu powstał po rozmowie w jednej z Facebook’ owych kocich grup. Dodałam tam filmik, jak spaceruję po polach z naszymi kotami. Zaczęły padać  pytania: Jak to jest, że  one tak chodzą? Czy się nie  boję? I wiele innych.  Na te pytania  postaram się  odpowiedzieć  w tym artykule.

www.kociagromadka.pl

Historia spacerów…

Nasze spacery rozpoczęły się  około 10 lat temu. Jak wcześniej wspomniałam Najta jest pierwszym kotem w naszej rodzinie. To właśnie z nią zaczęłyśmy jeździć na działkę do lasu. Przez około 5 pierwszych lat panicznie bałyśmy  się  ją  puszczać  samodzielne,  więc  chodziła po działce w szelkach i około 30 metrowym sznurku. Spacery  na sznurku skończyły się pewnego dnia, gdy pod opieką babci przez naszą godzinną nieobecność kotka wyplątała  się  z szelek. Wołałyśmy, szukałyśmy, zrozpaczone bo kota nie było.  Po pewnej chwili zobaczyłyśmy jak dostojnym krokiem Najta maszeruje od strony lasu, jak gdyby nic. Od tej pory zaczęła spacerować  samodzielnie.

Z Inką była jeszcze inna historia. Wtedy naprawdę się  wystraszyłyśmy. Było to pewnego letniego  weekendu. Ina miała wtedy około roku. Jeżeli dobrze pamiętam był to jej pierwszy albo drugi pobyt na działce. Było dość dużo ludzi, więc trzymałyśmy ją dla bezpieczeństwa w pokoju. W pewnym momencie  zobaczyłyśmy, ze pokój jest otwarty a kota nie ma. Zanosiło się na burzę, więc nasz strach był jeszcze większy. Przeszłyśmy całą wioskę od sąsiada do sąsiada z pytaniami czy ktoś nie widział biszkoptowo- burego kota. Wszyscy mówili,  że nie. Poszukiwania trwały około  6 godzin. Gdy już wszyscy wyjechali zrobiło się cicho, zaczęła się  burza z gradobiciem. Nie wiedziałyśmy co mamy robić. W deszczu chodziłyśmy po lesie i szukałyśmy kota. Gdy zrezygnowane weszłyśmy do domu, Inka wskoczyła przemoczona przez otwarte okno. Od tamtej chwili powolutku nauczyła się sama spacerować pod naszą opieką. Do lasu z nami jeździ już 8 lat.

Z Preclem i z Kuliną jest jeszcze inna sytuacja. Po prostu, gdy przyjeżdżamy na działkę wypuszczamy ich swobodnie z Najtą i Inką. Wracają, gdy się ich woła.  Do tego etapu dojrzewałyśmy dość długo. Wszystkie cztery koty mają  na szyi obróżkę z dzwoneczkiem. Każdy ma inny dźwięk. Wszystkie  bardzo się  wzajemnie pilnują.  Jak ich szukamy to patrzymy, gdzie są starsze kotki, bo obok zawsze będą  młodsze.

W brew wszystkiemu co ludzie mówią, kot nie przyzwyczaja się tylko do miejsca, ale także do ludzi. Do głosu, do sposobu bycia, do wszystkiego. Często się zdarza ze nabiera ludzkich cech. Dopóki nie masz kota nie wiesz o tym.

Strach...

Rozumiem obawy właścicieli i nie ukrywam, że do tej pory gdy ich wypuszczamy to wołamy, szukamy dopóki cała czwórka nie przyjdzie. Co jakiś  czas sprawdzamy gdzie są.  Czasem nawet jest tak że udają,  że ich nie ma, nie przychodzą na wołanie, a my i tak wiemy, że siedzą w pobliskich krzakach bądź trawach bo widzimy białe futerko Kulki bądź czarną Najte. Najtrudniej dojrzeć jest Precla i Inkę, ponieważ ich futerka zlewają się często z otoczeniem. Dom w lesie zamykamy i idziemy spać dopiero wtedy,  gdy wszystkie koty są  w domu.

Padło pytanie czy potem w domu nie ma z nimi problemu. Odpowiadam z trójką nie ma, natomiast najstarsza Najta zawsze, od początku sobie otwierała drzwi skacząc na klamkę i łaziła po klatce schodowej, więc w jej przypadku nie umiem powiedzieć. Po takim weekendowym pobycie na otwartej  przestrzeni cała czwórka śpi i nie szaleje przez  kilka następnych dni.

Moje zdanie…

Nie namawiam do puszczania kota samodzielnie, powiem nawet więcej jestem temu przeciwna, jeżeli w pobliżu nie jest bezpiecznie. Tu przede wszystkim mam na myśli samochody, ruchliwą drogę, sąsiadów, którzy  kotów nie lubią  chociażby dlatego, że mają gołębie.  Natomiast jeżeli macie ciche spokojne miejsce z dala od niebezpieczeństwa do którego wozicie swoje ukochane koty możecie krok po kroku podjąć próbę spaceru z nimi, najpierw na smyczy, potem wydłużać o sznurek bądź linkę. U nas każde ma inny charakter , ale spacery lubią  wszystkie.

Mam nadzieję, że udało mi się rozwiać pewne wątpliwości, natomiast jeżeli będziecie mieli pytania zachęcam do ich zadawania.