Artykuły

Hejt w kocio – ludzkim świecie? Czy istnieje?

Wpis powstał pod wpływem impulsu i wydarzeń z dzisiejszego dnia tj. 27.05.2020 roku. Generalnie hejtem się nie przejmuję, bo to co ja robię i jak, to wiedzą m.in moi najbliżsi. Jednak czasem totalnie wyimaginowana ocena po prostu dotyka. Jeżeli czytacie mojego bloga i śledzicie moje social media to wiecie, że muchy bym nie skrzywdziła. Ale o co chodzi? Już zmierzam do sedna.

www.kociagromadka.pl

Dzień jak co dzień 27.05.2020r.

Normalnie, jak za każdym razem chciałam dodać zjęcie na Instagramie. Dzisia jednak udało mi się nagrać krótki filmik, na którym Kostek delikatnie paca rączką Precla, a gdy przestaje Precel zaczyna go wołać
i zaczepiać. Wiem, że tak jest, ponieważ obserwuję ich na codzień. Wiem jak się wzajemnie traktują
i zachowują. Być może dla kogoś patrzącego krytycznie z boku sytuacja wydawać  by się mogła dla kota niekomfortowa, ale zapewniam, że tak nie jest. Pod filmikiem na Instagramie wylała się fala komentarzy
w charakterze: „Biedny kot”,  „To jakiś dramat pozwalać dziecku tak traktować kota” itp. Nie wspomnę już
o prywatnych wiadomościach,
w których pisano do mnie, że jak mogę się tym chwalić.

Owszem nagrywałam sytuację, ale byłam przy nich. Nie pozwoliłabym nigdy na preclowe cierpienie zadawane przez Kostka. Odkąd zaczął mniej wiecej rozumieć co do niego mówię, tłumaczę małemu: „Do kotków trzeba podchodzić delikatnie”, „Kotków nie wolno bić, trzeba je przytualać” i w kółko powtarzam:
„Ostrożnie bo kotki będą płakać”, „Robimy kotkom kizia mizia”.  Moje koty są dla mnie jak dzieci. A tu taka fala hejtu!
Ja, która daje dom tymczasowy, ratuję bezdomne czworonogi dałabym skrzywdzić stworzenie, któremu ptasiego mleka nie brakuje??? Po prostu po tej sytuacji jestem w totalnym szoku!

Hejt na Facebook,u

W związku z tego typu sytuacjami, mało co śledzę kocie grupy. Tam wystarczy zadać tylko jedno pytanie, nawet hipotetyczne, a od razu włącza się złość i wyzwiska wobec osoby zadającej pytanie.
Zanim zacznie się kogoś obrzucać wyzwiskami należałoby się dopytać czy osoba zadająca pytanie jest początkująca w opiece itp. A nawet jeśli nie jest początkująca to wysłuchać  do końca. Najbardziej kontrowersyjne tematy to wypuszczanie kotów, żywienie i oczywiście kastracja (chociaż większość kocich grup w ogóle nie wpuszcza osób, które są przeciwne kastracji lub bardzo szybko takie osoby są usuwane
z nich usuwane). Według mnie nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo takie osoby mogłyby zmienić zdanie na temat kastracji, ale jak nie mają szansy wysłuchania argumentów i przemyślenia sprawy to jak rady mają działać. Z drugiej strony ktoś mógłby powiedzieć, ale nad czym tu myśleć!? Czasem jest i jest to np. lęk
o swojego kota podczas operacji. Jestem w stanie to zrozumieć, bo słyszę o wielu przypadkach, że kotka nie wybudziła się z narkozy po zabiegu. Sama bałam się poddać Nightkę kastracji, dlatego zrobiłyśmy z mamą to tak późno. Owszem nadal żałujemy.

Kociarze to powinna być grupa wspierająca się, pomagająca sobie, spokojna. Przynajmniej takie jest moje wyobrażenie. Jednak nawet w tej, wydawałoby się przyjemniej grupie osób znajdziemy przysłowiową „łyżkę dziegciu”.

Jestem ciekawa czy macie swoje spojrzenie  na ten temat?

P.S Zdjęcie przedstawia maltretowane koty ;D