Z kart historii - dom tymczasowy

I rocznica śmierci ukochanej Nightki

Dzisiaj mija I rocznica śmierci naszej ukochanej kotki Nightki. W związku z tym chciałabym wspomnieć
o niej i opowiedzieć Wam o naszych wspólnych chwilach.

Nightka

To od początku

Trafiła do nas z ulicy. Ja zawsze chciałam mieć psa, a moja młodsza siostra kota. Pewnego dnia moja siostra zadzwoniła domofonem i powiedziała, że z Patrycją (koleżanką z klasy) znalazły dwa kociaki i czy mogę jej pomóc wybrać, który ma do nas trafić. Moja siostra miała wtedy 8 lat. Poszłam z nią do Patrycji i zobaczyłam dwie kotki. Jedna to była malutka, około 2 miesięczna, bura koteczka, a druga to około 3 miesięczna piękna, czarna jak węgiel, długowłosa kotka. Moja siostra chciała tę malutką, a ja jej wtedy powiedziałam, że ta malutka też kiedyś urośnie. I tak wzięłyśmy Nightkę. Nigdy nie zapomnę słów mamy Patrycji, która powiedziała, że nigdy nie odda kota w złe ręce. Nie przypuszczała chyba jak Nightce będzie dobrze w życiu. Naszej kotce nigdy w życiu niczego nie brakowało. Miała wszystko do samego końca.

Po tym jak do nas trafiła bardzo chorowała. Miała robione testy na białaczkę, leczyłyśmy jej również nerki, bo przestała się załatwiać. Początki były naprawdę trudne.

Wspólne życie

Od kiedy do nas przyszła zawsze nam towarzyszyła. Na każdym etapie nauki, na każdym etapie życia. Towarzyszyła nam podczas naszych egzaminów, ślubów i innych ważnych dla nas wydarzeń. Ja do dzisiaj mam wrażenie, że rozumiała o czym my do niej mówimy. Była bardzo mądrą kotką.

Chciałabym wspomnieć Wam kilka anegdot związanych z Nightusią.
Mogłabym o niej opowiadać i opowiadać. O każdym jej zachowaniu, reakcji… Doskonale wiedziała co robi. Jakby ze wszystkiego zdawała sobie sprawę.
Miałam kiedyś taką sytuację. Szykowałam się na imprezę. Gdy już byłam gotowa, zapytałam się Nightki czy mogę tak wyglądać. Odwróciła głowę jakby chciała powiedzieć „Ale obciachowo wyglądasz” albo „Nie możesz tak iść”. Gdy się przebrała zmrużyła oczka. Uwierzycie? Ja osobiście do tej pory w to nie wierzę, że taka sytuacja miała miejsce. Rozumiała wiele innych sytuacji. Za każdym razem, gdy uczyłam się do późna siedziała na parapecie i wołała mnie do spania. Centralnie głowa jej opadała, gdy było już późno. Wyglądało to przekomicznie. Zawsze zasypiałyśmy razem. Potem pod kołdrą robiło się Nightce za gorąco i kładła się obok.
Uwielbiała jeździć do lasu na działkę do lasu, do Jankowic. Gdy była młodsza buszowała po lesie kilka godzin, ale załatwić się przychodziła do kuwety. Była księżniczką. Nigdy nie potrafiła załatwić się na dworze jak Inka.
Zawsze mówiłyśmy o niej dama, bo taka faktycznie była. 

Choroba

O chorobie Nightki pisałam szerzej tutaj, ale jeszcze krótko wspomnę. Zaczęło się wszystko od guzka na brzuszku. Okazał się to nowotwór ze wznową. Trzy lata była leczona w klinice w Warszawie. Ostatni czas był już bardzo trudny dla niej i dla nas.
13 grudnia mama zadzwoniła po mnie, że z Nightą jest źle. Podjęłyśmy decyzję, że jedziemy do weterynarza dać jej coś przeciwbólowego, ale nasz Pani doktor Paulina powiedziała, że nie da się już nic zrobić. Nasza ukochana kotka była już nieprzytomna. Z ogromnym bólem w sercach i wodospadem łez podjęłyśmy decyzję o podaniu zastrzyku.
Jest to okropne uczucie. Nie życzę nikomu….

Było jej u nas jak w raju. Ptasiego mleka jej nie brakowało. Życzę każdemu kotu takiego domu i ciepła jakie od nas dostała. Była naszym pierwszym, ukochanym kotem. Ona miała nas, a my ją.
Nigdy o niej nie zapomnimy i  zawsze będzie w naszych sercach!

Nightka

Nightka

Nightka

Nightka

Nightka

Nightka

Nightka2019 rok ostatnie zdjęcie Nightusi