Pchełka, Z kart historii - dom tymczasowy

Pchełka – maleńka koteczka „na tymczasie”

Ach! Dużo się wydarzyło od zeszłego tygodnia. Mianowicie na dom tymczasowy trafiła do nas maleńka 7-8 tygodniowa koteczka. Przecudne stworzonko. Jeżeli chcecie poznać jej historię zapraszam do lektury…

www.kociagromadka.pl

Pchełka, bo tak daliśmy jej na imię została wyrzucona z samochodu przy jednej z wojewódzkich dróg pod Częstochową. Była przeokropnie zapchlona i zakleszczona. Znalazła ją siostra mojej mamy podczas pracy w jednej z podczęstochowskich wsi. Niewiele myśląc zabrała ją ze sobą do weterynarza. Koteczka została odrobaczona, wyczyszczona z tych wszystkich nieczystości i rozpoczęło się leczenie. Okazało się, że maleńka ma świeżb. Po trzech dniach pobytu w klinice trafiła do nas. 

www.kociagromadka.pl

Reakcja Kulki i Precelego…

Początkowo Kulina i Precel nie mogli się do niej przekonać. Precel jednak po 24 h już szalał z maleństwem. Kulina chyba uznała, że księżniczki z pospólstwem się nie zadają, więc do drugiego dnia omijała ją z daleka. Po tym czasie cała trójka zaczęła się akceptować i chyba nasze koty doszły do wniosku, że do ich stada przybył nowy towarzysz, a w zasadzie towarzyszka, aż tu nagle…

www.kociagromadka.pl

Tylko na tymczas…

Tak, tak wiedziałam, że mała ma być u nas do momentu, aż nie znajdziemy jej domu, ale kto przypuszczał, że znajdzie się po trzech dniach??? Moja mama będąc u kosmetyczki „zgadała się” z jedną z praktykantek, że chce adoptować kociaka. No i co??? Zadzwoniła ona do mnie, a ja przeprowadziłam całą rozmowę przedadopcyją. Wypytałam o wszystko, aż mi głupio było. Jednak szczęście i dobro kociaka miało być na pierwszym miejscu. Umówiłyśmy się, że ją zawiozę do niej osobiście i sprawdzę warunki. W domku na Pchełkę czekała starsza siostra około 5-cio miesięczna kotka tricolorka. Dziewczyna mieszka z chłopakiem, który również bardzo, bardzo ucieszył się z maleństwa. Poporosiłam żeby tylko dali znać jak kotka będzie wysterylizowana. Jestem z nimi w kontakcie i wiem, że malutkiej nic złego się nie dzieje. Oby dalej tak było. Nigdy nie wiemy do jakiego domu trafi nasz tymczas nawet podpisując umowę przedadopcyjną. Monitoruję sprawę i mam nadzieję, że dalej będzie tak jak jest i będą o obie kotki dbali. Cały czas trzymam kciuki. Żal nam ją było oddawać, ale cóż zrobić taki los domu tymczasowego. 

Jak u Was jest jeżeli macie kociaki w domu tymczasowym. Przywiązuje się do nich? Cieżko jest się Wam z nimi rozstawać? Zapraszm do dyskusji.